Col­la­ge – Moon­shi­ne

Collage - Moonshine1. Hero­es Cry – 6:39
2. In Your Eyes – 14:04
3. Love­ly Day – 5:10
4. Living In The Moon­li­ght – 4:43
5. The Blu­es – 7:16
6. Wings In The Night – 11:11
7. Moon­shi­ne – 12:49
8. War Is Over – 5:27

Col­la­ge to pol­ska gru­pa gra­ją­ca muzy­kę okre­śla­ną mia­nem roc­ka pro­gre­syw­ne­go, w pro­stej linii wywo­dzą­cą się z doko­nań grup two­rzą­cy­ch w lata­ch 70-tych gatu­nek art rock, taki­ch jak Gene­sis, King Crim­son, Van der Graf Gene­ra­tor oraz Emer­son, Lake & Pal­mer. Z kolei wśród naj­bar­dziej zna­ny­ch na świe­cie grup gra­ją­cy­ch roc­ka pro­gre­syw­ne­go wymie­nić trze­ba Maril­lion, Pen­dra­gon i Rush.

Pły­ta Moon­shi­ne” to opus magnum tego zespo­łu – był taki okres w moim życiu, że słu­cha­łem tej pły­ty przy­naj­mniej raz dzien­nie. Wszyst­ko mnie w niej zachwy­ca, nie ma na niej sła­by­ch utwo­rów, każ­dy jest arcy­dzie­łem. Nawia­sem mówiąc wszyst­kie two­rzą jed­ną wiel­ką suitę, prze­cho­dząc bar­dzo płyn­nie i nie­mal nie­zau­wa­że­nie jeden w dru­gi. Muzy­kę z tej pły­ty cechu­je zmien­no­ść nastro­jów i tem­pa, mie­ni się ona wszyst­ki­mi kolo­ra­mi tęczy, ewo­lu­ując od deli­kat­nej gry instru­men­tów do nie­mal sym­fo­nicz­ne­go roz­ma­chu. Podob­nie jest ze śpie­wem woka­li­sty – zmie­nia się od szep­tu do pra­wie krzy­ku.

Tek­sty to kolej­ny atut tej abso­lut­nie fan­ta­stycz­nej pły­ty – nie­któ­re są rado­sne, inne smut­ne w swej wymo­wie, ale wszyst­kie są pięk­ne, roman­tycz­ne i sil­nie oddzia­łu­ją na wyobraź­nię, przy­naj­mniej moją. War­to rów­nież, a nawet trze­ba wspo­mnieć o okład­ce albu­mu. Muzy­cy wyko­rzy­sta­li jeden z lep­szy­ch obra­zów Zdzi­sła­wa Bek­siń­skie­go. Przed­sta­wia on mni­cha, a może raczej Śmierć (Kostu­chę) sie­dzą­cą bokiem na wiel­kim krze­śle na tle nie­ba roz­świe­tlo­ne­go bla­skiem księ­ży­ca. Moim zda­niem okład­ka dosko­na­le odda­je nastrój i zawar­to­ść pły­ty.

I pomi­mo, że znam Moon­shi­ne” na pamięć, nie­mal każ­dą nutę, to za każ­dym razem, gdy jej słu­cham wzru­szam się na nowo. Naj­le­piej słu­cha mi się jej wie­czo­rem, z lamp­ką wina w dło­ni. Nie wiem wte­dy czym bar­dziej się delek­to­wać – winem czy muzy­ką…

P.S. Moon­shi­ne” w angiel­skim slan­gu zna­czy księ­ży­ców­ka”, czy­li popu­lar­ny bim­ber. To przy­kład poczu­cia humo­ru muzy­ków.

Zapi­sz

Zapi­sz

Wiel­ka­noc­na jaz­da obo­wiąz­ko­wa

Kolę­dy to nie­zbęd­ny doda­tek do cele­bra­cji Świąt Boże­go Naro­dze­nia. Powsta­ło rów­nież wie­le pio­se­nek poświę­co­ny­ch tym świę­tom, na cze­le z nie­śmier­tel­nym hitem gru­py Wham!, czy­li Last Chri­st­mas”. Nie­ste­ty, w przy­pad­ku Świąt Wiel­kiej Nocy wybór utwo­rów o tej tema­ty­ce jest moc­no ogra­ni­czo­ny, nie licząc pie­śni o typo­wo reli­gij­nym cha­rak­te­rze.

Poni­żej przed­sta­wiam utwo­ry, któ­re z oczy­wi­sty­ch wzglę­dów, koja­rzą mi się ze Świę­ta­mi Wiel­ka­noc­ny­mi. Pierw­szy to wstęp do pły­ty Pas­sion” Pete­ra Gabrie­la, któ­ra jest ścież­ką dźwię­ko­wą do kon­tro­wer­syj­ne­go fil­mu Mar­ti­na Scor­se­se The Last Temp­ta­tion of Chri­st” (“Ostat­nie kusze­nie Chry­stu­sa”).

Ten sam utwór w kon­cer­to­wej wer­sji z wydłu­żo­nym solem na dudu­ku. Brzmie­nie tego instru­men­tu jest nie­sa­mo­wi­te, nie­mal­że mistycz­ne…

Kolej­ny utwór to Easter” gru­py Maril­lion. Trud­no o lep­sze sko­ja­rze­nie z Wiel­ka­no­cą.

I jak poprzed­nio, ten sam utwór w roz­bu­do­wa­nej wer­sji kon­cer­to­wej z chwy­ta­ją­cą ze ser­ce gita­ro­wą solów­ką Steve’a Rothe­ry i chó­ral­nym śpie­wem publicz­no­ści. Wzru­sze­nie gwa­ran­to­wa­ne 🙂